Nasze pielgrzymki
Ukraina 2017

Majówka na Ukrainie


To już druga majówka jaką pielgrzymi z Suchej Góry spędzili na Ukrainie. Oczarowani urokiem miasta Lwowa w maju 2016 r. postanowiliśmy ponownie zwiedzić to niezwykłe miejsce. Tym razem ksiądz Grzegorz oprócz Lwowa zaplanował miejsca związane z historią naszego kraju – Żółkiew i Złoczów.

Dzień 1. – „Tylko we Lwowie”
W nocy z soboty na niedzielę (z 30 na 31 kwietnia) wyruszyliśmy w kierunku granicy z Ukrainą. Nikt nie przypuszczał, że na przejściu granicznym spędzimy kilka godzin. Stąd z opóźnieniem rozpoczęliśmy zwiedzanie Lwowa. Najpierw obejrzeliśmy jeden z najcenniejszych zabytków polskiej architektury i techniki początków XX wieku – lwowski dworzec. Następnie nawiedziliśmy archikatedralny sobór św. Jura – katedralną cerkiew archidiecezji lwowskiej Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego. Monumentalny sobór katedralny stanowi wielki pomnik sztuki swojej epoki. Zachwyca ogromem, dynamizmem śmiało zestawionych brył i ekspresją rzeźb. Stanowi, według niektórych, najdoskonalsze dzieło europejskiego późnego baroku. We wnętrzu podziwialiśmy rzeźbiony rokokowy ikonostas . Na filarze, po lewej stronie ikonostasu wisi cudowna XVII-wieczna ikona Matki Boskiej Trembowelskiej (uratowana przed Turkami przez biskupa Józefa Szumlańskiego i przywieziona do Lwowa w 1673). W pierwszym dniu zwiedzanie zakończyliśmy na lwowskim rynku.

Dzień 2. – Hetmańska Żółkiew
1 maja „uczciliśmy” wycieczką do miasta (kiedyś) idealnego – Żółkwi. Dzisiejsza Żółkiew na Ukrainie to zaledwie cień dawnej świetności. Ale nie ma się co dziwić, kiedyś o miasto dbał jego założyciel Stanisław Żółkiewski (najwybitniejszy hetman I Rzeczypospolitej), potem sam król Jan III Sobieski, a obecnie… obecnie nie ma kto o nie dbać, żyje w cieniu pobliskiego Lwowa. Miasto zaprojektowano jako idealne, ale obecnie do ideału mu daleko. Z dawnego szeregu pięknych kamienic okalających rynek, zachowała się zaledwie część, po niektórych zieją wyrwy. Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od drewnianej cerkwi św. Trójcy z przepięknym ikonostasem. W 2013 r. cerkiew została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Będąc w Żółkwi warto zobaczyć to, co zostało z lat świetności miasta, czyli pałac Sobieskich i kolegiatę św. Wawrzyńca. Najpierw zwiedziliśmy zamek Sobieskich w Żółkwi. Jest to renesansowy zamek wzniesiony na zlecenie Stanisława Żółkiewskiego w latach 1594-1606. W XVII wieku zamek znalazł się w posiadaniu rodu Sobieskich, od których odziedziczył też nazwę oraz „przeżył” okres swej świetności. Został w nieznacznym stopniu uszkodzony w czasie I i II wojny światowej. Przez cały powojenny okres zamek pełnił funkcje mieszkalne dla oficerów armii radzieckiej. Obecnie w zamku mieści się muzeum historii tego miasta. Największe wrażenie zrobiła na nas kolegiata św. Wawrzyńca, w której znajdują się grobowce Żółkiewskich i Sobieskich. Tym dwóm rodom miasto zawdzięcza swoją (dawną) świetność. W kolegiacie mimo działań radzieckich, które zmieniły ją w 1956 roku na magazyn, zachowało się wiele wartych uwagi zabytków. Np. płyta prowadząc do krypty z nagrobkami Żółkiewskiego, Sobieskiego i Daniłowicza. Na ścianie kolegiaty kiedyś wisiały wielkie, piękne obrazy symbolizujące chwałę polskiego oręża. Bitwa pod Wiedniem, Sobieski pod Chocimiem oraz Sobieski pod Wiedniem i Parkanami. Niestety obrazy te zostały wywiezione i są eksponowane w innych miejscach Ukrainy. Po południu wróciliśmy do Lwowa, gdzie zwiedziliśmy katedrę lwowską, w której król Jan Kazimierz zawierzył Polskę Matce Bożej.

Dzień 3. – Złoczów i Ławra Uniowska
Dzień trzeci naszej pielgrzymki rozpoczęliśmy od zwiedzania przepięknego budynku Opery Lwowskiej. Następnie udaliśmy się w kierunku Złoczowa. Droga do tego miasta była podróżą w przeszłość. Zza szyb autokaru oglądaliśmy ukraińską wieś- chaty pokryte strzechą, konie ciągnące pługi na polach. Ale największą atrakcją podróży były ukraińskie drogi – dziurawe bardziej niż ser szwajcarski. W Złoczowie zwiedziliśmy zamek – twierdzę, który powstał w XVII w. Należał on do różnych rodów magnackich, między innymi do: Sienieńskich, Zborowskich, Górków oraz Sobieskich. Był potężną twierdzą położoną na wzgórzu zamkowym w Złoczowie, zdobyty i zniszczony przez wojska kozackie, został odbudowany przez Jana III Sobieskiego. W czasie II wojny światowej zamek nie został zniszczony i pełnił funkcję więzienia NKWD. Obecnie w obiekcie możemy podziwiać meble z czasów Jana III Sobieskiego oraz słynny obraz z kolegiaty św. Wawrzyńca z Żółkwi – Sobieski pod Parkanami. W drodze powrotnej nawiedziliśmy Klasztor Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny w Uniowie. Dzień zakończyliśmy uroczystą kolacją w restauracji we Lwowie, podczas której mogliśmy poznać przepyszne dania kuchni lwowskiej.

Dzień 4. – Żegnamy Ukrainę, witamy Polskę
Ostatni dzień naszej pielgrzymki rozpoczęliśmy od zwiedzania cmentarza Łyczakowskiego. Lwów był miastem o wielkiej wadze dla Polski i wielkim ośrodkiem intelektualnym, stąd też na cmentarzu Łyczakowskim znaleźli miejsce spoczynku przedstawiciele świata nauki, literatury i sztuki. Wystarczy wymienić chociażby Władysława Bełzę – autora słynnego wiersza „Kto ty jesteś? Polak mały”, Gabrielę Zapolską, znaną głównie jako autorka dramatu „Moralność pani Dulskiej” i oczywiście Marię Konopnicką, której twórczości, od baśni „O krasnoludkach i sierotce Marysi” aż po „Rotę” chyba nie trzeba przedstawiać. Największą kwaterą wojskową na łyczakowskiej nekropolii jest Cmentarz Obrońców Lwowa, znany również pod potoczną nazwą Cmentarz Orląt Lwowskich. Tu spoczywają m.in. dowódcy obrony Lwowa z roku 1918 i 1919: komendant Orląt Lwowskich płk Czesław Mączyński a także generałowie: Wacław Iwaszkiewicz – dowódca 6 Armii, zwanej Galicyjską, który bronił Lwowa przed konnicą Budionnego czy Tadeusz Rozwadowski – szef Sztabu Wojska Polskiego w czasie wojny polsko–bolszewickiej. Znajdują się tu też setki grobów najmłodszych uczestników obrony Lwowa, m.in. 13-letniego Antosia Petrykiewicza i 14-letniego Jurka Bitschana. Ostatnim punktem zwiedzania przepięknego Lwowa była Katedra ormiańska Wniebowzięcia NMP, która stanowi jedyny w swoim rodzaju przykład architektury o rysach orientalnych w Europie Środkowej. Po czasie wolnym na rynku starego miasta, udaliśmy się w kierunku granicy z Polską. Tym razem odprawa celna przebiegła bardzo szybko. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Przyszowicach na obiadokolacji i około godziny 23 byliśmy już na Suchej Górze.

Lwów to przepiękne miasto, ale warte zobaczenia są inne miasta Ukrainy, które wpisały się na karty polskiej historii. Szkoda, że wiele zabytków związanych z dziejami naszego kraju czeka na gruntowny remont. Bóg zapłać księdzu Grzegorzowi za kolejną niezapomnianą pielgrzymkę.

Małgorzata Bogacka






Copyright © Parafia św. Michała Archanioła         Projekt: Wojciech Sitko         Redakcja: sg.par@wp.pl         Liczba odwiedzin: 925218